Mózg

Mózg

Nowy postprzez Sandra » środa, 22 kwietnia 2009, 17:03

Eliasz - Ogień Boży, w swym wykładzie pisze:
"Obecnie obowiązująca nauka w zakresie wiedzy o Świadomości została skierowana w kierunku udowadniania, że jej źródłem jest mózg. I z tego faktu wynika kilka logicznych konsekwencji, że jeśli nie ma mózgu, to nie ma istnienia, świadomości i myśli, czyli nie ma Ja, i w dalszej kontynuacji nie istnieje odpowiedzialność za czyny dokonane w życiu na Ziemi.

Każdy, kto wyznaje wiedzę o myśleniu mózgiem jest wrogiem Boga, jest ateistą i to jest jego czyn, z którego jednak zostanie po śmierci mózgu rozliczony, bez względu na fakt, w co wierzył."

Slowa te moga dziwic, zaskakiwac ale chyba glownie wtedy kiedy ktos sie nie zastanawial KIm tak naprawde jestesmy i po co nam mozg i inne narzady.
W najnowszym numerki Nieznanego Swiata - 05/2009, na stronach 10-12 jest ciekawy art. "Zagadka mózgu"
Mam nadziejze ze w swoim czasie i na stronie bedzie ten art. w calosci

Teraz tylko urywki:

"znany jest przypadek pewnego 44letniego franc. urzednika, który prowadził całkowicie normalne życie. Lekarze wpadli w osłupienie kiedy okazało się że człowiek ten prawie nie ma mózgu"

"w 1996 roku w USA operowano chłopca ciepiącego na zespół Strurg'a=Webera, ktory objawial sie napadami epileptycznymi i uposledzeniem umyslowym. Lekarze podjeli drastyczna decyzje: zdecydowali sie mianowicie usunac calkowicie lewa czesc jego mozgu. I oto okazalo sie ze dwa tygodnie po operacji chlopiec zaczął mówić, a po uplywie dwoch kolejnych jego rozwoj intelektualny prawie nie odbiegal od sredniej wieku, jaki osiagnal."
Avatar użytkownika
Sandra
 
Posty: 51
Dołączył(a): środa, 2 kwietnia 2008, 11:30

Re: Mózg

Nowy postprzez admin » wtorek, 23 czerwca 2009, 12:32

tekst i komentarz od Eljasz'a -

NAUKOWIEC pisze poniżej w swoich wypocinach -"niepozwalającej mózgowi na "bezmyślne błądzenie"! Specyfika tego oddziaływania pozostaje jednak niewyjaśniona. ",
ale nie dotrze do ich pustych mózgów -świadomości, że przy takich częstotliwościach nic nie może dokonywać przetwarzania informacji, natomiast może i JEST częstoscią ODŚWIEŻANIA czyli DOSTARCZANIA nowego pola.

przepisuje dalej - :Na koniec warto przyjrzeć się także prostemu, a niezwykłemu zjawisku, które zwróciło uwagę badaczy dopiero niedawno, mianowicie aktywności mózgu "pozostawionego w spokoju". Oto w momentach. w których myślimy "o niebieskich migdałach", gdy się "wyłączamy'' i pogrążamy w chwilowym nieróbstwie - nasz mózg, a konkretnie kilka jego specyficznych obszarów ..."

nie na koniec trzeba zauważyć, ale to najważniejsze odkrycie!
MÓZG NIE MYŚLI, ALE PRACUJE !.

Nasz mózg pracuje bez przerwy. Dlatego tak ważne są chwile wytchnienia, które możemy mu zapewnić. Relaks nie tylko poprawia sprawność i wydajność mózgu, ale wpływa także na nasze dobre samopoczucie.

I Nasz mózg to zachłanny i przebiegły organ. Stanowi zaledwie 2 proc. masy naszego ciała, a pożera około 20 proc. energii czerpanej z pożywienia. Dostaje to, czego chce, ile chce i kiedy chce (czy ktoś skutecznie zmierzył się kiedyś z jego zachciankami i np. wygrał z sennością samą silą woli?). Szczególnie ważne są dla niego momenty wyciszenia i pozornego "nieróbstwa", ponieważ wtedy jego praca ma charakter odmienny niż w stanie aktywnego czuwania, a równie nieodzowny dla prawidłowego funkcjonowania. Dlatego też powinniśmy być wyczuleni na sygnały płynące z własnego ciała, by wyrobić w sobie umiejętność odpowiedniego ich interpretowania i reagowania na jego potrzeby. Niezwykle cenne jest także dostarczanie mózgowi z własnej inicjatywy chwil wypoczynku. Relaks wpływa na pracę mózgu i całego ciała, co przekłada się na stan umysłu i dobre samopoczucie. Jak zatem siła spokoju wpływa na nasz układ nerwowy?

Muzyka I oddech
Każdy z nas przynajmniej raz na dobę popada w stan głębokiego wyciszenia, czyli snu. Praca mózgu w czasie snu została dobrze poznana dzięki elektroencefalografii. Zasypianie i śnienie wiąże się ze spadkiem częstotliwości rytmów fal mózgowych i wzrostem ich amplitudy. I tak w najwcześniej szych fazach - senności i "podciśnienia" - największy procentowy udział w spoczynkowej pracy mózgu mają fale alfa, które wyraźnie różnią się zakresem częstotliwościowym od dominującej za dnia aktywności beta (8-13 Hz dla rytmu alfa wobec 14-40 Hz dla beta). Im głębiej "schodzimy" w sen, tym znaczniej zwalniają nasze rytmy (zaczynają dominować fale theta 4-7 Hz, następnie pojawiają się specyficzne dla snu wrzeciona senne i zespoły K), a w pełnym, głębokim (wolno falowym śnie dominują właśnie powolne. wysokoamplitudowe fale delta (1-3 Hz). Funkcje snu nie są do końca poznane, ale nie ulega wątpliwości, że jest on nam konieczny do przeżycia, a nasz mózg domaga się go kategorycznie.
Zmienności rytmów mózgowych charakterystyczne dla snu wcale nie są tylko fazie snu przypisane. Występują również w stanie czuwania i wiążą się właśnie z odczuciem spokoju, odprężenia, relaksacji. Jednym z podstawowych, a niezmiennie zachwycającym efektem w psychofizjologii jest "rozlewanie się" rytmu alfa po odczytach elektroencefalogramu, kiedy poprosi się osobę badaną o zwyczajne zamknięcie oczu. Prowokuje to neurony naszej kory mózgowej do "zwolnienia obrotów", a idąc w parze z wyrównaniem oddechu, większą jego głębokością i zwolnieniem akcji serca - stanowi najprostszą, "podręczną" metodę wyciszenia,
Psychologowie opracowali, udoskonalili i przetestowali szereg specjalnych technik relaksacyjnych, które w istotny sposób wpływają na pracę naszego mózgu i przyczynia
ją się wydatnie do poprawy samopoczucia, Do najprostszych technik relaksacyjnych można zaliczyć słuchanie specjalnie przygotowanych nagrań.
Z jednej strony udowodniono wpływ utworów muzycznych, czy też sekwencji odprężających dźwięków na poprawę nastroju i obniżenie napięcia, co w miarach psychofizjologicznych korelowale ze zmniejszeniem pobudzenia układu autonomicznego (zmniejszenie częstotliwości uderzeń serca, spadek przewodności skóry), z drugiej zaś skuteczne okazały się również zestawy "porad samoregulacyjnych" (zawierające m.in. instrukcje kontrolowania rytmu oddychania, treści myślowych), Zwłaszcza te ostatnie wpływają znacząco na pracę mózgu, zwiększając udział fal theta w rytmach częstotliwościowych, czyli zmniejszając aktywność neuronów kory, Stan relaksacji wywołany tymi technikami przypomina pierwsze fazy snu, ale nie pojawiaj? si? w nim ani wrzeciona senne, ani zespoły K - co stanowi dowód, ze osoby z nich korzystające nie śpią, a jedynie znacznie "osłabiają" swój stan czuwania, Innymi słowy, ogarnia je błogi spokój.
Do bardziej zaawansowanych technik relaksacyjnych można zaliczyć programy szeroko pojętej medytacji. Pod tym terminem kryje się gros rozmaitych treningów, z których wiele polega na kilkumiesięcznej, indywidualnej czy też grupowej pracy pod okiem instruktora. Szkolenie obejmuje szereg ćwiczeń, których wspólnym mianownikiem wydaje się skupienie na własnym wnętrzu (kontrolowanie przepływu myśli) i sygnałach z ciała (kontrola ruchów, rytmu oddechów). Taki trening istotnie wpływa na zmiany pracy mózgu i całego ciała, co wykazały badania psychofizjologiczne i biochemiczne.

W zdrowym ciele zdrowy mózg.

Podobnie jak w przypadku prostych technik relaksacji, stwierdzono zwiększony udział fal theta w zapisie elektroencefalograficznym osób medytujących. Po drugie, odnotowano względnie stale zmiany w pracy mózgu osób, które przeszły trening medytacyjny. Mianowicie, osoby takie w normalnych warunkach (przesiadywania z otwartymi oraz zamkniętymi oczami) wykazały większą spoczynkową aktywację (mniejszy udział fal alfa) w lewych płatach czo?owych. Aktywacja ta, zgodnie z teori? i praktyk? znanego badacza z Uniwersytetu wiseonsin Richarda
Davidsona. przełożyła się na spadek odczuwanego napięcia i wzrost pozytywnego afektu (doświadczenia emocjonalnego). Innymi "słowy. osoby regularnie korzystające z technik medytacyjnych cieszyły się lepszym samopoczuciem niż osoby z nimi w ogóle nie zapoznane. Co więcej, u osób wytrenowanych w medytacji stwierdzono równocześnie większą wydajność systemu odpornościowego! Niestety, mechanizm wię??cy zmiany w pracy mózgu wywołane technikami medytacyjnymi z funkcjonowaniem systemu odpornościowego nie został jeszcze dobrze poznany. Inne badania, przeprowadzone przez duńskich naukowców, wykazały z kolei, że stanowi medytacji towarzyszy znaczny wyrzut dopaminy w mózgu. Jednakże i te doniesienia wymagają pełniejszego wyjaśnienia.
Co zrobić jednak, gdy nie mamy możliwości (czy też chęci) odbycia treningów, ani nawet słuchania nagrań, a chcemy polepszyć swoje samopoczucie i zmniejszyć napięcie?

Ćwiczenia w basenie powodują zmiany w rytmach
częstotliwościowych mózgu, co jest skorelowane
z odczuwaniem pozytywnych odczuć i spadkiem napięcia.

Psychofizjologia i tutaj przychodzi nam z pomocą. Otóż, najskuteczniejszą metodą poprawy nastroju jest aktywność fizyczna. Dowodzą tego liczne eksperymenty, w tym praca znakomitego badacza Roberta E. Thayera z Uniwersytetu Stanowego Kalifornii w Long Beach. Nawet krótkotrwały wysiłek mobilizuje cały układ nerwowy, co owocuje znaczną poprawą stanu emocjonalnego i ogólnego funkcjonowania po jego zakończeniu. Szczególnie służące relaksacji i dobremu samopoczuciu wydają się być ... wygłupy w basenie (!). Według japońskich naukowców z Uniwersytetu Hokkaido, krótkie ćwiczenia w ciepłej wodzie przekładają się na następujące po ich zakończeniu zmiany w rytmach częstotliwościowych mózgu (przede wszystkim zwiększony ogólny udział fal alfa), czyli niewielkie zmniejszenie aktywności neuronów kory całego mózgu. Skorelowane jest to z doświadczaniem pozytywnych odczuć, uspokojeniem i spadkiem napięcia. Po niemęczących ćwiczeniach fizycznych czujemy się zwyczajnie lepiej. Ta "technika" jest tak prosta, skuteczna i ogólnie dostępna, że doprawdy grzech z niej nie korzystać.
Na koniec warto przyjrzeć się także prostemu a niezwykłemu zjawisku, które zwróciło uwagę badaczy dopiero niedawno, mianowicie aktywności mózgu "pozostawionego w spokoju". Oto w momentach. w których myślimy "o niebieskich migdałach", gdy się "wyłączamy'' i pogrążamy w chwilowym nieróbstwie - nasz mózg, a konkretnie kilka jego specyficznych obszarów
(kora przedczolowa. tylny zakręt obręczy, tylna kora ciemieniowa, część hipokampa) zaczyna pracować pełną parą (zużycie glukozy w częściach tych ośrodków jest większe o 30 proc. niż w innych obszarach mózgu). Ten odkryty i opisany przez M. Raichle'a i G. Shulrnana z Uniwersytetu Waszyngtona w Saint Louis "tryb spoczynkowy" (default mode) angażuje mózg w tak znacznym stopniu, że wyraźnie można zaobserwować zwiększoną aktywację wyżej wymienionych obszarów w momentach bezczynności przy użyciu technik neuroobrazowania pozytonowa tomografia emisyjna - PET, funkcjonalny rezonans magnetyczny - fMRI). Co więcej, tryb ten jest dla mózgu tak ważny, że zostaje włączoy natychmiast w każdym, nawet najkrótszym momencie zawieszenia naszej codziennej aktywności, czy będzie to zwyczajne "błądzenie myślami" na jawie, czy tez wczesna faza snu, czy nawet stan narkozy. Wygląda to tak, jakby mózg w momentach naszej bezczynności naraz stawiaj skomplikowanego pasjansa, tudzież "ładował" pełen atrakcyjnych efektów graficznych wygaszacz ekranu.

Nie bezmyślne błądzenie
Czemu służy ten tryb i związany z nim ściśle system mózgowy? Otóż, wiele obszarów weń zaangażowanych odpowiada za procesy oceny zdarzeń i bodźców pod względem istotności i korzyści (czy zagrożeń) dla nas samych oraz za procesy związane z pamięcią autobiograficzną. Wydaje się więc, że system spoczynkowy w mózgu jest odpowiedzialny za konsolidację dziennych doświadczeń i wspomnień istotnych dla "ja", "wtłaczania" ich do naszej osobistej historii, by mogły zostać skutecznie wykorzystane w przyszłości. By zapobiec nagromadzeniu wielkiej ilości informacji i zwiększyć efektywność ich filtrowania, mózg powraca do tych czynności, kiedy tylko może. Najnowsze doniesienia o systemie spoczynkowym sugerują, że stany głębokiej relaksacji osiągane dzięki specjalnym treningom (medytacja) mogą oddziaływać właśnie na ów system poprzez wybiórcze obniżenie jego aktywności (celem wielu treningów medytacyjnych jest wykształcenie zdolności kontrolowania myśli, niepozwalającej mózgowi na "bezmyślne błądzenie")! Specyfika tego oddziaływania pozostaje jednak niewyjaśniona.
Mózg to niezwykły organ, skrywający przed badaczami wiele sekretów. Nie ulega jednak wątpliwości. że możemy wpływać na jego pracę poprzez zabiegi, tak korzystne, jak i szkodliwe dla jego funkcjonowania. Spokój i relaksacja wydają się przynosić mózgowi, a tym samym naszemu umysłowi, same pozytywy. Nie bójmy się zatem odpoczywać i zwalniać tempa naszego życia. Wyjdzie nam to tylko na dobre, bowiem nasz mózg doskonale umie korzystać z wolnego czasu.

SZCZEPAN GRZYBOWSKI Jest psychologiem. doktorantem w Zakładu Psychologii Instytutu Psychologii UJ.
Avatar użytkownika
admin
Site Admin
 
Posty: 101
Dołączył(a): wtorek, 1 kwietnia 2008, 17:10

Re: woda zamiast Mózgu też myśłi

Nowy postprzez eljasz » sobota, 3 kwietnia 2010, 21:57

W czasie konferencji pediatrów w 1980 r. brytyjski neurolog dr John Lorber wywołał wielkie poruszenie, wysuwając spektakularną hipotezę. Brzmiała ona:

“Mózg nie jest nam potrzebny!”

Nie był to tylko prowokacyjny żart. Dr Lorber nie chciał ani za wszelką cenę ściągnąć na siebie uwagi, ani też nie postradał zmysłów. Pytanie o konieczność posiadania organicznego aparatu do myślenia, od którego zaczął swój referat, było odpowiednio uzasadnione.

Podsumowywało ono jedynie w skrócie wiele osobliwych zdarzeń, z którymi neurolog ów zetknął się już w połowie lat sześćdziesiątych. Miał wówczas pod swoją opieką dwoje dzieci z wodogłowiem. Ze względu na tę anomalię żadne z tych dzieci nie miało kory mózgowej. Mimo tak ogromnego upośledzenia (ostatecznie konwencjonalna medycyna uważa korę mózgową za siedlisko świadomości) duchowy rozwój maluchów nie wydawał się odbiegać od normalnego. Jedno z dzieci umarło w wieku trzech miesięcy. Drugie po upływie roku było wciąż jeszcze umysłowo zdrowe i całkowicie normalne, mimo że badania jednoznacznie wykazały całkowitą nieobecność substancji mózgowej.

Dr Lorber opublikował w czasopiśmie “Developmental Medicine and Child Neurology” raport na temat tej zagadkowej anomalii. Jak często bywa w przypadku pojawienia się niemile widzianych zjawisk, oddźwięk na jego artykuł był równy zeru. Zagadka ta jednak nie dawała mu spokoju. Prowadził dalsze badania w tym kierunku, w żaden sposób nie tając swojego specjalnego zainteresowania.

Zdarzyło się więc, że jeden z jego kolegów lekarzy przysłał do niego młodego człowieka, który studiował na Uniwersytecie Sheffield. Człowiek ów miał głowę większą od normalnej, ale nic poza tym.

Od dawna otrzymywał najlepsze oceny z matematyki, a jego wielokrotnie mierzony iloraz inteligencji, wynoszący 126, kwalifikowałby go do przyjęcia do różnych klubów “superinteligentnych”.

Osobliwe było tylko to, że student ów nie dysponował tkanką mózgową, co niepodważalnie wykazały badania dr. Lorbera.

Zawartość czaszki młodego człowieka stanowiła warstwa komórek mózgowych o grubości zaledwie jednego milimetra, a resztę woda. Gdyby go zaraz po urodzeniu umieszczono w ciemnym pomieszczeniu i skierowano promień światła na jego czaszkę, to światło bez trudu przeniknęłoby jego głowę z racji delikatnej struktury kości, charakterystycznej dla wieku niemowlęcego.

Zadziwiający fakt, że żyje pozbawiony mózgu, niezbyt wstrząsnął młodym człowiekiem. Przed tym odkryciem funkcjonował całkiem normalnie, a później także.

Tymczasem dr Lorber w trakcie swoich systematycznych poszukiwań napotkał wiele podobnych przypadków. W szpitalu dziecięcym w Sheffield zbadał przeszło 600 chorych na wodogłowie, uzyskując przy tym zdumiewający obraz. Około 10% badanych miało czaszkę w 95% wypełnioną płynem. Z definicji nie mieli oni sprawnego mózgu. Mimo to połowa z tych dziesięciu procent była w pełni sprawna umysłowo, a nawet wykazywała ponadprzeciętny iloraz inteligencji wynoszący więcej niż 100.

Obszerne studium dr. Lorbera nie jest pierwszym swojego rodzaju. Dr Wilder Penfield, dyrektor Instytutu Neurologii Uniwersytetu McGill w Montrealu i jeden z czołowych chirurgów mózgu, przez dziesiątki lat poświęcał się badaniu tej intrygującej zagadki.

Skłoniła go do tego praca dr. Waltera Dandy’ego z 1922 r. o ludziach, którzy mimo pewnych braków swojego mózgu prowadzą absolutnie normalne życie.

Dr Penfield przeprowadził serię doświadczeń, w których celowo wyłączał częściowo mózg badanego za pomocą prądu i innych metod. W przeszło 500 próbach nie zdołał uchylić rąbka tajemnicy, ale za to niewątpliwie udowodnił istnienie fenomenu.

W maju 1950 r. słynny nowojorski neuropsychiatra dr Russel G. MacRobert w następujący sposób skomentował monumentalne studium Penfielda, jak również samą tajemnicę, w magazynie “Tomorrow”:

“Chirurg wycinający duże części mózgu, niszczy nie tylko jego tkankę, ale nieuchronnie także nasze obecne wyobrażenie o duchu i świadomości”.

Musiał kiedyś nadejść moment, kiedy nie sposób było dłużej ignorować tego wszystkiego i trzeba było podjąć różne próby wyjaśnienia. Niektórzy specjaliści po prostu negują uzyskane rezultaty, wskazując na trudności w pomiarach mózgu.
Inni mówią filozoficznie o zasadzie nadmiaru w przyrodzie, która może się szczególnie manifestować w strukturach mózgu.
Tej ostatniej grupie przeciwstawił się profesor anatomii Patrick Wall z Uniwersytetu w Londynie, stwierdzając:

- Mówienie o nadmiarze w odniesieniu do mózgu jest wybiegiem pozwalającym nie przyznać się do tego, że czegoś nie potrafimy zrozumieć.

Podobne stanowisko zajął także neurolog Norman Geschwind ze szpitala Beth-Israel w Bostonie, mówiąc:
“Naturalnie, mózg wykazuje godną uwagi zdolność przejmowania po urazie funkcji przez nowe ośrodki, ale jakieś niedostatki zazwyczaj pozostają nawet przy pozornie całkowitym wyzdrowieniu. Testy wciąż na nowo tego dowodzą”.

Zdruzgotany, zniszczony, usunięty, a jednak w pełni sprawny.

Sprzeciwia się temu doświadczeniu fakt, że wielu ludzi może przetrwać bez żadnej szkody najradykalniejsze zabiegi (rozdzielenie półkul mózgowych, usunięcie jednej półkuli itd.), gdy tymczasem inni ulegają ciężkiemu upośledzeniu na skutek zwykłego uderzenia w głowę. Jeśli gruntownie przyjrzymy się historii medycyny, to aż się tam roi od takich dziwnych przykładów.
Doniesienia na ten temat sięgają daleko w przeszłość.

Opis jednego z pierwszych szczegółowo udokumentowanych przypadków znajduje się w słynnym podstawowym dziele Goulda i Pyle’a: Anomalies and Curiosities oj Medicine (Anomalie i osobliwości medycyny).
Chodziło tam o dwudziestopięcioletniego brygadzistę ekipy budującej linie kolejowe w USA, Phineasa Gage’a.
We wrześniu 1847 r. ów młody człowiek zamierzał wysadzić w powietrze grupę skał.
Otwór strzelniczy napełnił prochem dymnym i ubijał go stemplem o średnicy około 4 cm i wadze prawie 7 kg.
W skutek wypadku doszło do przedwczesnej eksplozji, przy której ciężki drąg został wyrzucony w powietrze i głęboko wbił się w czaszkę Gage’a. Koledzy przenieśli ofiarę wypadku do gabinetu lekarskiego, gdzie pospiesznie usunięto tkwiący w jego głowie drąg, wraz z częściami kości czaszki i większymi partiami tkanki mózgowej. Obaj lekarze udzielający poszkodowanemu pierwszej pomocy nie daliby ani pensa za jego przeżycie, za to każdą sumę postawiliby na to, że jeśli jakimś cudem z tego wyjdzie, to będzie trwale pozbawiony świadomości. Przegraliby oba zakłady, gdyż dwudziestopięcioletni pacjent nie tylko przeżył, ale nawet doszedł do siebie (z wyjątkiem zaburzeń w zachowaniu), mimo że w jego głowie pozostał tunel o średnicy ponad 8 cm.
Przebiegał on przez czaszkę, jak stwierdzili specjaliści, “od lewego płata czołowego równoległe do szwu strzałkowego”.

Przypadek ten łączy w sobie wiele niemożliwych elementów.

Nie mniej dramatyczny los spotkał pewną robotnicę fabryki włókienniczej w 1879 r. na jej stanowisku pracy.
Ogromna śruba wyleciała z maszyny i wbiła się głęboko w głowę tej nieszczęśnicy, niszcząc przy tym bezpowrotnie rozległe partie jej mózgu. Kolejne ubytki spowodowali chirurdzy, wydobywając operacyjnie śrubę z jej głowy. Wbrew wszelkim przewidywaniom młoda kobieta nie odniosła trwałych obrażeń. Jeszcze przez 42 lata żyła i nawet nie uskarżała się na bóle głowy.

W czasopiśmie “Medical Press of Western New York” z roku 1888 znajduje się opis przypadku pewnego marynarza, który utracił ćwierć czaszki przycięty między belką mostu a nadbudówką statku, na którym pracował. Filar o ostrych krawędziach odciął temu człowiekowi część jego czaszki. Lekarze stwierdzili utratę dużej ilości krwi i znacznej części tkanki mózgowej. To jednak nie przeszkodziło choremu w powrocie do normalnego życia po odzyskaniu świadomości. Po odzyskaniu przytomności natychmiast chciał się ubrać i znowu przystąpić do służby.

Z pierwszych lat naszego stulecia pochodzą zapiski dr. Nicholasa Ortiza, omawiające studium, które przedstawił boliwijski lekarz dr Augustin Itturicha z Towarzystwa Antropologicznego w Sucre w Boliwii. Chodziło tam o osoby pozostające do śmierci w pełni władz umysłowych. Przy obdukcji okazywało się jednak, ku bezgranicznemu zdumieniu chirurgów, że ich mózgi już od wielu lat były całkowicie zniszczone przez ropnie, guzy itp. Dziwnym trafem dane osoby aż do śmierci o tym nie wiedziały.

Szczególne wrażenie wywarł na dr. Itturichu przypadek pewnego chłopca, który stale uskarżał się na silne bóle głowy i umarł w wieku czternastu lat. Autopsja wykazała, że masa mózgu chłopca już od dłuższego czasu była całkowicie oddzielona od wewnętrznej strony czaszki – co zwykle daje identyczne skutki, jak ścięcie głowy. Chłopiec ten jednak przez cały czas nie przejawiał najmniejszego upośledzenia.

Niemowlę, które przyszło na świat w 1935 r. w Nowym Jorku w szpitalu św. Wincentego, przez 27 dni niczym się nie różniło od innych osesków. Piło mleko, krzyczało, płakało, próbowało chwytać przedmioty, reagowało na bodźce środowiska i poruszało się absolutnie normalnie. Potem umarło. Przy obdukcji okazało się, że niemowlę urodziło się całkowicie pozbawione mózgu.

Lekarze dr Jan W. Bruell i dr George W. Albee informowali w 1953 r. na forum Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego o trzydziestodziewięcioletnim mężczyźnie, któremu usunięto całą prawą półkulę mózgu. Nie tylko przeżył ten poważny zabieg, ale, jak zakończyli swoje wystąpienie obaj prelegenci, “intelektualne zdolności tego mężczyzny praktycznie nie uległy uszczupleniu”.

Równie frapujące – a do tego nieco makabryczne – są okoliczności, wobec których stanął lekarz dokonujący autopsji pewnego młodego człowieka, ofiary wypadku. Zmarły przyszedł na świat z mocno rozwiniętym wodogłowiem. Aby uratować życie niemowlęciu, wszczepiono mu do czaszki aparaturę do odprowadzania wytwarzanego w nadmiarze płynu mózgowego. Awaria tej aparatury spowodowała śmierć młodego człowieka. Stwierdził to lekarz sądowy przy sekcji zwłok, wykrywając zarazem fakt, że zmarły miał tylko cieniuteńką warstewkę komórek mózgowych; był to zatem jasny przypadek najcięższego upośledzenia umysłowego. Informując rodzinę o przyczynie śmierci, lekarz sądowy wyraził jej swoje współczucie i dodał na pociechę, że śmierć jest wybawieniem dla każdego człowieka, który i tak musiał po prostu wegetować. Można sobie wyobrazić zaskoczenie i osłupienie lekarza, kiedy dowiedział się od rodziców zmarłego, że ich syn prowadził całkiem normalne życie i do ostatniego dnia wykonywał zawód wymagający wysokich kwalifikacji.

Są jeszcze skrajniejsze przypadki.

Niemiecki ekspert, poświęcający się badaniom mózgu, Hufeland, odkrył, dokonując autopsji mężczyzny, który był w pełni władz umysłowych do chwili wystąpienia porażenia, że człowiek ten w ogóle nie posiadał mózgu. Jego mózgoczaszka była wypełniona tylko 312 gramami wody.

Słynny specjalista, dr Schleich, wyliczył 20 przypadków najcięższych ubytków tkanki mózgowej nie powodujących jakiegokolwiek upośledzenia umysłowego. W tym kontekście zauważył, że przypadki te były źródłem stałych rozterek personelu medycznego i dostarczały materiału do dyskusji nad starym filozoficznym pytaniem o siedlisko duszy.

Krótko mówiąc: mózg – to niezbadana zagadka.

Z jednej strony jest tak wrażliwy, że może już zarejestrować pojedynczy foton, z innej może świetnie funkcjonować, mimo że go nie ma.

Mózg i duch istnieją oddzielnie

Jakie wnioski można wyciągnąć z tego wszystkiego?

Trudno powiedzieć. Nagi materializm okazuje się niewystarczający.

Świadomość w postaci niematerialnego ducha włóczy się po okolicy albo rozwija, nawet wtedy, gdy nie ma w ciele siedliska (mózgu). Mimo że większość neurologów w dalszym ciągu trzyma się wyobrażenia, że świadomość wyrasta z anatomii i struktury kory mózgowej, to muszą jednak przyznać, zgrzytając zębami, że nie mają rzeczywistego wyobrażenia o tym, jak powstaje świadomość, czy też jak mózg ją wytwarza, za co przecież ma być odpowiedzialny.

Można zaobserwować pierwsze niepewne kroki w nowych kierunkach myślenia. Na przykład ekspert w dziedzinie komputerów, Donald MacKay z angielskiego uniwersytetu w Keele, w udzielonym wywiadzie dał do zrozumienia, że może istnieć “równanie człowieka”, które mogłoby przeżyć śmierć swojego “gospodarza” (ciała).

Skoro już jesteśmy gotowi posunąć się tak daleko w rozumowaniu, to byłoby fair przyznać, że także pod innymi względami przerażająco mało wiemy o naszej formie bytu i jej faktycznych możliwościach. Pewne jest tylko i wyłącznie to, że homo sapiens jest w równie małym stopniu “organiczną maszyną”, jak wszechświat ogromnym zegarem.

Skierujmy więc wzrok jeszcze ku innym tajemnicom, które uzasadniają merytorycznie określenie “cudowna istota – człowiek”; są to fenomeny, z którymi biologowie, anatomowie, lekarze i inni naukowcy mieliby utrapienie – gdyby musieli się nimi zająć poważniej, niż robią to w swoich sporadycznych eksperymentach, testach i analizach.

Źródło: “Poza granicami wyobraźni”, autor: Farkas Viktor
Znalezione na: davidicke.pl
Avatar użytkownika
eljasz
 
Posty: 87
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 20:22

Re: Mózgi psychopatów najczęściej u studentów

Nowy postprzez eljasz » sobota, 3 kwietnia 2010, 22:02

http://wiadomosci.onet.pl/2142497,16,mo ... ,item.html
Mózgi psychopatów chcą nagrody za wszelką cenę
Dotychczasowe badania nad psychopatami koncentrowały się na tym, czego takim ludziom brakuje, jak choćby strachu czy empatii. Tymczasem nowe badania pokazują, że są też elementy, których psychopaci mają w nadmiarze - przede wszystkim potrzebę osiągnięcia celu.
Na tym aspekcie skupili się naukowcy z Vanderbilt University, którzy badali związek psychopatycznych cech osobowości z wrażliwością na dopaminę - neuroprzekaźnik zwany "hormonem szczęścia", który jest podstawą działania tzw. ośrodka nagrody w ludzkim mózgu."Odkryliśmy, że nadreaktywny dopaminowy układ nagrody może leżeć u podstaw części najbardziej problematycznych zachowań związanych z psychopatią, takich jak brutalne przestępstwa, recydywa i stosowanie używek" - wyjaśnia prowadzący te badania Joshua Buckholtz, cytowany przez serwis Eurekalert.

Do przeprowadzenia swoich doświadczeń Buckholtz nie musiał szukać ochotników wśród więźniów - znalazł ich wśród studentów. Rzecz w tym, że cechy psychopatyczne - takie jak skłonność do manipulacji, egocentryzm, agresję czy skłonność do ryzyka - może mieć każdy. Jednak tylko u psychopatów występują one w ekstremalnym nasileniu.

Dlatego w pierwszym etapie badań prowadzonych przez Buckholtza ochotnicy przeszli test, za pomocą którego oceniono u nich nasilenie cech psychopatycznych. Następnie wszystkim badanym podano amfetaminę; jednocześnie obserwowano aktywność ich mózgów za pomocą pozytronowej tomografii emisyjnej PET. Dzięki temu naukowcy byli w stanie ocenić, ile dopaminy uwalniało się w mózgach poszczególnych osób w reakcji na narkotyk (takie reakcje znano już z wcześniejszych badań).

Badacze przypuszczali, że cechy psychopatyczne wiążą się z zaburzeniami funkcjonowania dopaminowego układu nagrody. I rzeczywiście - w mózgach ochotników, u których cechy te były najsilniejsze, uwolniło się znaczenie więcej dopaminy niż u innych badanych. W kolejnym eksperymencie stwierdzono też, że u osób tych ośrodek nagrody w mózgu był najbardziej pobudzony w czasie wykonywania zadania, za które obiecano nagrodę pieniężną.

"Istnieje długa tradycja badań nad psychopatią, które koncentrowały się na braku wrażliwości na karę i na niezdolności odczuwania strachu" - komentuje profesor David Zald, który nadzorował nowe eksperymenty. "Nasze badania pokazują, że może się coś dziać na drugim końcu. Ci ludzie wydają się mieć tak silny pociąg do nagrody - +marchewki+ - że przeważa on nad poczuciem ryzyka, czyli strachem przed +kijem+ - podsumowuje naukowiec.
Avatar użytkownika
eljasz
 
Posty: 87
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 20:22

Re: Mózgi psychopatów najczęściej u studentów

Nowy postprzez eljasz » sobota, 3 kwietnia 2010, 22:05

ze studentów w przewadze wywodzą się tzw. naukowcy dążący tylko i wyłącznie do sukcesu w zdobywaniu tytułów.
a poszukiwanie prawd mają głęboko w czarnej dziurze!
Avatar użytkownika
eljasz
 
Posty: 87
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 20:22

bez 80 proc. mózgu i robić doktorat

Nowy postprzez eljasz » sobota, 3 kwietnia 2010, 22:20

w porównaniu z myślącą wodą to żadne osiągnięcie!

Można nie mieć 80 proc. mózgu i robić doktorat
http://www.tvn24.pl/-1,1647636,0,1,mozn ... omosc.html

Do badań biologicznych wprowadzono informatykę, która jest konieczna do tego, by odpowiadać na pytania stawiane przez naukowców. Do badania tak skomplikowanej struktury jak mózg, potrzebne są jednak specjalne narzędzia, których jeszcze nie znamy
Prof. Andrzej Wróbel
--------------
Czy w ogóle nasz mózg jest wystarczająco sprawny, by zrozumieć mechanizmy własnej działalności
Prof. Mirosław Ząbek
---------------------

- Mózg jest najmniej poznaną i najbardziej skomplikowaną strukturą we wszechświecie - tak o naszym najważniejszym, a jak twierdzą niektórzy, też najseksowniejszym organie mówi prof. Andrzej Wróbel. Większość tego, co dziś wiemy na jego temat, nauka zawdzięcza badaniom prowadzonym w ostatnich 50 latach. ........

W Polsce wykłady na ten temat wygłaszane będą w Krakowie. Pierwszego z nich posłuchać można już w niedzielę 14 marca. Tegoroczny tydzień odbywa się pod hasłem "Teraźniejszość i przyszłość metod ingerencji mózgowych".

Mózg lubi pracować

Jedna z powszechnych opinii głosi, że wykorzystujemy zaledwie parę procent naszego mózgu. Ludzie genialni mają wykorzystywać większą jego część, stąd mają się brać ich ponadprzeciętne możliwości. Prof. Wróbel, kierownik Zakładu Neurofizjologii w Instytuci Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN, obala ten obiegowy sąd: - Nieprawdą jest, że wykorzystujemy zaledwie 20 procent możliwości naszego mózgu. Ten mit wziął się stąd, że naukowcy, którzy po raz pierwszy badali elektrodami aktywność komórek mózgu, zauważyli, że co tylko piąta jest w danym momencie aktywna - czyli wysyła informacje do innych komórek - tłumaczy.

- Nie znaczy to wcale, że w pozostałych, nieaktywnych komórkach nic się nie dzieje. Cały czas przeliczają one impulsy dochodzące podprogowo z innych komórek. Do wykonania zarówno bardzo prostych, jak i trudnych operacji używa on całego swojego potencjału - dodaje prof. Wróbel.

Plastyczny i nie niezastąpiony

To, że na codzień wykorzystujemy 100 procent swojego mózgu, wcale nie oznacza, że w wypadku, gdy jego część przestanie działać, człowiek nie będzie mógł funkcjonować. W takiej sytuacji aktywne części mózgu dostosowują się i przejmują funkcje niedziałającej części. Jak mówi prof. Wróbel, taką właściwość nazywamy plastycznością mózgu.

Możemy ją obserwować na przykład u osób po wylewie krwi do mózgu. - Część tkanki mózgowej wówczas obumiera, co w wielu przypadkach powoduje paraliż jakiejś części ciała. Później przy pomocy rehabilitacji przywraca się jej sprawność danej kończyny, choć nie działa już część mózgu za nią odpowiedzialna - wyjaśnia prof. Wróbel.

A nawet (prawie) nie potrzebny

Właściwości adaptacyjne mózgu zadziwiają naukowców. Znane są przypadki ludzi z pracującą tylko jedną półkulą mózgową. Wtedy jej funkcje przejmuje druga, aktywna półkula. Jak zaznacza prof. Wróbel wcale nie jest to taki rzadkie zjawisko.

- Można nie mieć nawet 80 procent mózgu - opowiada profesor. Na potwierdzenie przytacza znaną z literatury fachowej historię mężczyzny, który umarł w wieku 26 lat. Większość mózgoczaszki Anglika zajmował olbrzymi wodniak pod ciśnieniem, który spychał trochę ściśniętej tkanki mózgowej. Mimo tego Anglik zaczynał robić doktorat.

- Jego przykład pokazuje, że nasza wiedza o mózgu jest wciąż w powijakach - dodaje prof. Wróbel.

Mózg wciąż pozostaje tajemnicą

Jedną z podstawowych cech człowieka, która charakteryzuje człowieka, jest umiejętność abstrakcyjnego myślenia. Prof. Wróbel podkreśla, że wciąż naukowcy wciąż bardzo niewiele wiedzą o o poznawczych i abstrakcyjnych przeliczeniach informacyjnych wykonywanych przez mózg. Jego działanie próbuje się wyjaśnić za pomocą różnych hipotez. Część z nich znajduje nawet potwierdzenie w doświadczeniach.

- Dużo wiemy o tzw. wejściu i wyjściu, czyli odpowiednio o układach zmysłowych i ruchowych. Wiemy, jak jest zbudowany mózg i które kawałki funkcjonalnie za co odpowiadają. Nie ma jednak ogólnej teorii na temat działania mózgu - wyjaśnia kierownik Zakładu Neurofizjologii.

Jak zauważa prof. Wróbel, większość tego co dziś wiemy o mózgu, nauka zawdzięcza badaniom prowadzonym w ostatnich 50 latach.

W ostatnich latach do badań zaprzęgnięto najnowsze technologie. Pozwoliły one na razie znaleźć jedynie część odpowiedzi na pytania spędzające sen z oczu neurobiologom. Mózg wciąż pozostaje tajemnicą. Nowoczesne technologie dają jednak naukowcom narzędzia, które poszerzają ich paletę możliwości badawczych. Tym bardziej nie dziwi więc duże zainteresowanie i imponująca frekwencja na wydarzeniach takich jak "Światowy Tydzień Mózgu".

Czy ją rozwiążemy?

Neurochirurg prof. Mirosław Ząbek podkreśla, że o mózgu równie wiele wiemy, co nie wiemy. - Czy w ogóle nasz mózg jest wystarczająco sprawny, by zrozumieć mechanizmy własnej działalności? - zastanawia się przed "Tygodniem Mózgu".


----------------------


Niewidomy żołnierz widzi językiem
http://www.tvn24.pl/-1,1648071,0,1,niew ... omosc.html

Niewidomy żołnierz przy pomocy specjalnego lizaka i kamery zamontowanej na okularach odzyskuje wzrok. Ale to nie oczy Brytyjczyka pozwalają mu widzieć, tylko jego język. To właśnie przez język do mózgu płyną sygnały, które zmuszają układ nerwowy do odwzorowywania obrazów z kamery. Urządzenie Brain Port na razie pozwala rozpoznawać proste kształty, ale urządzenia kolejnej generacji mają już rozpoznawać twarze.
Craig Lundberg stracił wzrok podczas misji w Iraku. Tuż koło niego eksplodował granat. Dzisiaj testuje urządzenie, które częściowo przywraca mu wzrok.
itd.......

nawiązanie do starego już artykułu na temat widzenia językiem (umieszczony w dziale artykuły) "Zmysłowe bramy umysłu"
Avatar użytkownika
eljasz
 
Posty: 87
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 20:22

Mózg NOWE odkrycia

Nowy postprzez eljasz » niedziela, 25 kwietnia 2010, 13:51

Z najnowszej literatury światowej w czasop. „świat nauki” z 04.2010 jest zamieszczany przedruk artykułu „Ciemna strona mózgu”, w którym udowadniają, że wszystkie dotychczasowe badania mózgu były robione pod tezę wymyślaną przez określonych badaczy (że myśli gdy wykonuje jakieś widzialne operacje), a nie przedstawiały rzeczywistych obrazów pracy mózgu. Które dopiero teraz niektórzy mają odwagę prezentować. Kluczem było odkrycie pewnego obwodu nerwowego nazwanego siecią standardowej aktywności mózgu – DMN, który pochłania 20 razy więcej energii niż reakcja na "dokuczliwą muchę".
Czyli fakt, że mózg pracuje silniej w chwilach odpoczynku niż gdy go potrzebujemy do „pracy”. To co kiedyś nazywano szumem i wycinano w programach komputerowych obecnie jest ważnym tematem badań i zmienia cały obraz jego działania.
Oczywiście nadal nie wiedzą dlaczego tak silnie pracuje bo ciągle nim myślą zamiast skoncentrować się na zagadnieniu jaki ja prezentuję, czyli jedynie funkcje wzmacniania, oraz potrzebne do tego odświeżanie.
Oraz jest również na str. 29 art. „Ściemnianie na ekranie” i tam pisze o jednym takim który poświęcił wiele czasu na wyjaśnienia dotyczące zjawisk śmierci i innych, i doszedł do takich samych wniosków jak moje, że
„My nie znajdujemy się w ciele. To ciało znajduje się w nas. My nie istniejemy w świecie. To świat istnieje w nas”.
A oto, co miał do powiedzenia Chopra na temat śmierci: „Narodziny i śmierć są zdarzeniami w czasoprzestrzennym kontinuum życia. Zatem przeciwieństwem życia nie śmierć. Przeciwieństwem śmierci są narodziny. A przeciwieństwem narodzin jest śmierć. Życie to właśnie bezkresne kontinuum narodzin i śmierci.”
Pewnie przeczytał mój wykład w kwestii „ a robak ich nie zdechnie i ogień ich nie zagaśnie.”
Avatar użytkownika
eljasz
 
Posty: 87
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 20:22

Rozdzielność mózg - świadomość

Nowy postprzez eljasz » sobota, 29 maja 2010, 20:14

"miałam cesarkę...usłyszałam jak lekarze nie mogą mnie wybudzić,podawali isoptin na ruszenie serca..tak bardzo chciałam poruszyć ręka, żeby się zorientowali, że nie śpię, jestem,ale moje ciało w ogóle nie chciało reagować, jakby nie było ze mną ,takie dziwne uczucie wyobcowania. Ja osobno, ono osobno,bałam się.Potem poszłam do Adriana (jej syn, którego "urodziła"), to znaczy moje zmysły i zapomniałam o ciele, wcale o nim nie myślałam. Nie słyszałam odgłosów znad mojego ciała, tylko dokładnie to co mówiły pielęgniarki o Adrianie,ile waży, mierzy itd.I nagle wróciłam, ktoś kazał mi oddychać, ktoś wyciągał rurkę z ust .Nie wiem co to było, czy mój mózg spłatał mi figla...ale jak mogłam usłyszeć, wyodrębnić tylko słowa pielęgniarek, przecież one tam mówiły cichutko, a nade mną toczyła się akcja. Potem mnie wiozły korytarzem i spytały się, czy chce wiedzieć, czy dziecko jest zdrowe, ile wazy, powiedziałam im, że wszystko wiem, podałam jego wymiary, kolor włosów. Odpowiedziały, że to niemożliwe i zamilkły zdziwione."
---------------------------
Przeżyłem podobną historię (miałem 3 poważne zabiegi i 3x znieczulenie ogólne).
Słyszałem każdy głos, głupie żarty lekarza wobec asystujących kobiet, chciałem krzyknąć, że ich słyszę i z racji tego, że był to kolejny zabieg jakoś wiedziałem że powinienem spać...
Poczułem ogromną niemoc całego ciała... po próbach krzyku, mowy, gestów, przyszła próba na kiwnięcie chociaż palcem i też nic z tego.
Nie czułem bólu a jednak wiedziałem że jestem w trakcie zabiegu i mój brzuch jest otwarty.
Trwało to jeszcze chwilę i nie pamiętam czy coś widziałem, ale na pewno mocno wyobrażałem sobie jak wyglądam w tej krępującej roli....
Myślę, że ktoś odczytał moje funkcje życiowe w tym momencie, bo pamiętam, że zapadłem szybko i mocno po prawdopodobnej interwencji anestezjologa i obudziłem się już po zabiegu.


Czytałem o przypadkach kiedy ludzie podczas narkozy i zabiegu budzą się i czują ból.
Nic nie można z tym zrobić i to musi być przerażające.....
Mnie na szczęście się to nie zdarzyło, a co do podróżowania poza ciałem- miałem takie doświadczenie jako nastolatek.


Jedno jest pewne.
Może to brednie, ale jedną wielką naukę wartą drążenia wyciągnąłem z moich studiów.
Jeśli mózg jest materialny, to może tworzyć jedynie to co jest materialnie mierzalne.
Jakieś impulsy, jakieś prądy, jakieś przemiany chemiczne, etc...


To co niematerialne - nie ma materialnej przyczyny (materię rozumiemy tu filozoficznie).
Avatar użytkownika
eljasz
 
Posty: 87
Dołączył(a): środa, 16 kwietnia 2008, 20:22


Powrót do Obserwuję świat i szukam odpowiedzi.